Oprowadzając potencjalnych najemców po mieszkaniu powinniśmy się zachowywać trochę jak sprzedawcy, o czym sporo ludzi zapomina. W końcu chcemy coś sprzedać, prawda? Zdarza się również, że niektórzy kończą swoje oprowadzanie na… wpuszczeniu do mieszkania. Nie robi to najlepszego wrażenia.
Oczywiście — tak też się może udać. Jednak dużo lepsze wrażenie zrobimy pokazując dokładnie co gdzie jest, szczególnie akcentując te elementy, które naprawdę wyróżniają dane mieszkanie. Warto też szczerze uprzedzić o niektórych defektach, może zaproponować ich poprawę w zamian za dłuższy wynajem? Dopiero na końcu warto pozwolić klientom samodzielnie pochodzić po mieszkaniu, żeby również mieli w tym trochę swobody.
Innym błędem, który czasami jest trudny do uniknięcia, jest oprowadzanie gdy wcześniejsi lokatorzy są jeszcze obecni. Jest to mocno krępujące dla wszystkich stron, poza tym nie da się dobrze zobaczyć co tak naprawdę jest do wynajęcia, ponieważ wszędzie są meble i inne rzeczy, które mogą zniknąć po wyprowadzce.
Dość dziwną sytuacją, ale również spotykaną, jest… niemożliwość odpowiedzi na pytanie potencjalnego najemcy. A bo ja to mieszkanie dopiero kupiłem i nawet nie wiem czy jest dostępna piwnica. No przepraszam, ale jak się nie wie co się oferuje to „zadzwonię później”.
Tak naprawdę, podczas oprowadzania trzeba nie tylko dobrze zaprezentować mieszkanie, ale także siebie — jako właściciela i „opiekuna”. Bo co nam po fajnym mieszkaniu, skoro z właścicielem nie da się współpracować…
Zdjęcia autorstwa kudumomo.
